czwartek, 24 marca 2011

pierwszy raz:)

Zupełnie nie mam pojęcia "jak to się robi". Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Dlaczego to robię? Bo mam za dużo do powiedzenia - o tyle za dużo, że muszę to gdzieś zapisać. Dlaczego tutaj, a nie w notesie? Bo stukanie w klawiaturę ma dla mnie ten niepowtarzalny urok, daje mi poczucie, że COŚ leży w zasięgu mojej kontroli. Jak się pomylę, wcisnę back space i nikt się nigdy o tym nie dowie (o ile wygodniej, niż w życiu!), nie będę musiała zamazywać bazgrołami (korektora od zniszczenia kolejnej pary ulubionych spodni – nie dotykamJ) / drzeć na strzępy (czy są już wystarczająco małe? – zawsze chce się jeszcze raz przedrzeć na półJ) / próbować spalić (najlepiej – widowiskowo, jak w filmach, tyle, że w moim wydaniu skończyłoby się zapewne pożarem). Z kartkami jest też zawsze to ryzyko, że ktoś znajdzie, przeczyta i bóg wie co pomyśli. A tu? Sama publikuję, z pełną premedytacją i przewrotną (nie)pewnością, że i tak nikt nie zauważy.


O czym będzie? O wszystkim. O niczym. O sprawach ważnych i mniej ważnych (dla mnie), i  zupełnie nieważnych (dla innych). Jak będzie? Znam siebie nie od dziś – mogę się więc tego czy owego spodziewać. Złośliwie, (oby jak najczęściej auto) ironicznie, z błędami interpunkcyjnymi (1. Oby bez ortograficznych, 2. I czy to być może, że Word jest lepszy ode mnie w interpunkcji?), zawile i z notkami typu „by the way”, po polsku, ale ze wstawkami z angielskiego (na wypadek gdyby zupełnie abstrakcyjny ktoś, kto jakimś cudem tu trafił, jakimś cudem jeszcze tego nie zauważył), (oby) zabawnie, i zawsze szczerze, ale pewnie nie do końca prawdziwie.


Życzę sobie wytrwałości i odrobiny szczęścia J

1 komentarz:

  1. to ja też życzę wytrwałości i dużo dla odmiany szczęścia.
    Każdy pisze bloga z innych powodów.
    To co mnie zaskoczyło to jak szybko można nawiązać znajomości z innymi blogowiczami.
    Łączy nas dziwna i zarazem wyjątkowa więź. Nie raz napiszemy sobie więcej niż realnym znajomym.
    Witam w wirtualnym świecie.
    I czekam na kolejne wpisy. :)
    Pozdrawiam
    Ps. co do kota to nie ma za co. Ma on już zresztą spore grono fanów. :D

    OdpowiedzUsuń